czwartek, 16 kwietnia 2015

15 zasad mojego nowego życia

Mogłabym powiedzieć teraz milion rzeczy, które powtarzałam już po wielokroć, ale nie widzę w tym sensu, bo nie potrafię słuchać nawet sama siebie. Obiecałam sobie pisać każdego wieczoru, z kubkiem ciepłej kawy w ręku - ze świeżo zmielonych ziaren i na mleku sojowym. Jakość nad ilość. Tylko kilka słów, które płyną pod palcami. A potem zadaję to pytanie, które wszystko zmienia, wszystko obraca w nicość i odbiera barwę, przywraca szarość nijakim dniom - po co mi to? Bezwiednie marnuję czas, który ucieka bezpowrotnie, przewracam kartki kalendarza i żegnam daty, które nigdy już nie wrócą i wolę nie robić nic, niż robić coś, w czym nie widzę sensu.

Szerzej pisałam o tym w tekście Kilka prywatnych słów ode mnie dla Was.

Za oknem wiosna, trwa mój mały kwietniowy projekt. Jest dobrze. Pierwszy raz od dawna czuję się szczęśliwa, nawet kiedy wita mnie ulewa i poszarzałe niebo. Czuję w sobie siłę i myślę, że dam radę. Piszę trochę mniej, bo próbuję zwolnić, ale chyba nie chcę przestać. Daję sobie chwilę odpoczynku, gdy tego potrzebuję. I zastanawiam się, jak to jest, że kiedyś byłam tak energetyczną osobą, pełną wewnętrznego spokoju, uśmiechu i zarażającego optymizmu, a teraz wszystko to przychodzi mi z tak niezwykłym trudem, jakbym co dzień wtaczała pod górę głaz, który jak na złość tylko się z niej zsuwa. Nawet kiedy próbuję mówić o czymś pięknym, wplatam w te słowa smutek.



Zapomniałam kochać życie. Zapomniałam doceniać każdą sekundę. Zapomniałam gonić chwile. Zapomniałam cieszyć się swoim szczęściem. Zapomniałam czerpać garściami z marzeń. Zapomniałam biec, podnosić się, wspierać bliskich. Zapomniałam być sobą. Zapomniałam być osobą, jaką byłam. Zapomniałam być jeszcze lepsza. Zapomniałam być najlepszą wersją siebie. A przede wszystkim - zapomniałam, że najważniejsza jest praca, jaką wkładasz we wszystko, co robisz. 

Zapomniałam, że jesteśmy tu na chwilę. I że kiedyś wydawałam trzy dychy na bilet do Gdańska co tydzień. Bo nic innego się nie liczy.

Próbuję dziś zacząć wszystko od nowa, ale wiesz, że jest ciężej. Tylko że jestem już innym człowiekiem niż dawniej, inaczej patrzę na świat, a kilkuletnie doświadczenie upragnionych wzlotów i bolesnych upadków dało mi szerszą perspektywę. Widzę więcej, wiem więcej. Zadaję więcej pytań i częściej wątpię. Nie boję się odpowiadać inaczej niż inni. Świadomie wybrałam własną ścieżkę i nigdy już z niej nie zboczę. Podążam w swoim kierunku. Moja osobowość ewoluuje z każdą myślą. I wydaje mi się, że jestem już o krok od sprzedania całego dobytku i wyruszenia do Australii. W niczym innym nie widzę sensu.


*

Historię mojego upadku opiszę Wam kiedy indziej. Dziś znów chcę wstać i pójść dalej. Z tej okazji publikuję 15 zasad, które spisałam pewnego bardzo smutnego i bardzo samotnego wieczoru, a którymi obiecałam się kierować w życiu. Kiedyś były dla mnie abstrakcją - dziś są codziennością. Życzę Wam tego samego - abyście zawsze, bez względu na wszystko, spełniali marzenia, swoje własne. Miłego dnia, Kochani! :)


15 zasad mojego nowego życia
  1. Nigdy nie przestawaj realizować marzeń, nawet jeśli wymagają więcej wysiłku, niż obecnie masz siły.
  2. Bądź zawsze sobą i nie zmieniaj swoich poglądów, planów ani marzeń pod wpływem otoczenia.
  3. Myśl pozytywnie i działaj na 100% możliwości, bo wszystko zależy od Ciebie.
  4. Bądź wierna wyznawanym wartościom i ideałom, pomimo zła na świecie.
  5. Kochaj.
  6. Nie marnuj nerwów na niewartościowych ludzi; odetnij się od toksycznych relacji.
  7. Pokaż światu, że myli się, spisując Cię na straty. Rób to, co lubisz i rób to tak dobrze, jak umiesz.
  8. Walcz o miłość, nawet jeśli ryzyko przegranej jest większe niż szansa na wygraną.
  9. Bądź dobrą osobą i nigdy nie łam zasad, które inni uważają za bezsensowne; żyj w zgodzie ze sobą, nie podążaj ślepo za tłumem. 
  10. Szukaj szczęścia.
  11. Nigdy nie bój się upadać, ale zawsze miej w sobie dość siły, by się podnieść.
  12. Zapomnij o dawnych porażkach.
  13. Pamiętaj o tym, co prowadziło do dawnych zwycięstw.
  14. Żyj chwilą obecną, tu i teraz, w spokoju i w zgodzie z naturalnym tempem.
  15. Uwierz w swoją wartość i co dzień udowadniaj sobie, że zasługujesz na najlepsze.

Moje ulubione to numer 1, 8 i 11. A Wy, znaleźliście coś dla siebie? :)


PS. A ten tekst potraktujcie jak swego rodzaju podsumowanie. Zamknięcie nieudanych rozdziałów i przygotowanie pióra, by zacząć pisać życie od nowa.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozmowa bardzo osobista

Nie wiem, kim jesteś ani w jaki sposób się do Ciebie zwracać. Rzadko o coś proszę, czasami dziękuję. Umiem tylko pytać o to, na co nikt nie potrafi odpowiedzieć. Mogłabym napisać elaborat o momentach, w których Cię poznałam w moim życiu. O chwilach, w których mi pomogłeś. O tym, że zawdzięczam Ci to, że jestem i kim jestem. Ale wiesz o mnie wszystko i wiedziałeś, że znów przyjdę prosić, choć przez moment zapomniałam, by samej więcej dawać.

Znów łudzę się, że to tylko moment napięcia - werbel odmierzający bicie mojego przestraszonego serca. Twoja lekcja. Twoja próba. Jak w tych wszystkich bzdurnych chwilach, których dziś nawet nie pamiętam. Wracam znów do Ciebie. Zawsze przychodzę zaproszona, nigdy nie wpadam na herbatkę bez zapowiedzi, pogadać. Tak po prostu - o tym, co u mnie i jak pachną żonkile na stole w kuchni. Muszę mieć powód - znów mi go dałeś.

Proszę, powiedz mi, że to nie koniec. Że tylko droczysz się ze mną, stęskniłeś się i chciałeś znów zobaczyć mnie u siebie. Tak rzadko bywam, wiem - czasem nie chce mi się Ciebie szukać, choć wiem, że jesteś wszędzie i wiem, że choć mogę się mylić, trochę też mam racji. Wiem, że to Twój sposób na rozmowę, ale czasem chciałabym usłyszeć słowa zamiast widzieć gesty, których nie rozumiem w porę.

*

Dzięki, że czasem wpadasz; splatasz wątki w wymyślne kompozycje chwil jednej układanki. Lubię to. Żyję tym. Delektuję się smakiem lekcji, które wyciągam po spotkaniu z Tobą tutaj. Bez tego nie byłabym sobą. Bez świadomości Twojej obecności. Lubię mówić z Tobą. Lubię mówić o Tobie. I cholernie wdzięczna jestem za to, że potrafisz złapać mnie za fraki dokładnie w chwili, gdy stoję na krawędzi i planuję rzucić się w przepaść. I że czasem stawiasz mnie nad tą przepaścią - pewny, że sobie poradzę. To jest całkiem spoko. Lubię wyzwania. Wiesz o tym doskonale.

Chcę powiedzieć: DZIĘKUJĘ, ale nie wiem, jak jedno proste słowo mogłoby oddać całą moją wdzięczność za wszystko, co robisz.

Przepraszam, że nie potrafię mówić do Ciebie po imieniu, ale naprawdę staram się słuchać. Czuję Twoją obecność przy mnie nawet, gdy smaruję masłem chleb. Byłeś ze mną od początku, dałeś mi mnie i jak troskliwy rodzic uczyłeś upadać. Znam doskonale każdy Twój ruch i na bieżąco odrabiam lekcje. Nie wiem, czy przyznasz mi rację, ale wydaje mi się, że nie ma błędnych odpowiedzi. Jeśli jesteś Miłością, to Kocham Cię nieskończenie. Zawsze starałam się być dobrym człowiekiem.

Nie proszę o nic więcej. Wszystko już mam.



I wrócę podziękować - obiecuję.

wtorek, 31 marca 2015

Ogarnij się na wiosnę! - mój pierwszy, mały projekt

Dzień dobry. Kocham wiosnę. 



Rozpoczynając pracę nad blogiem, nie do końca wiedziałam, w którą stronę będzie ewoluował. Dziś, po kilku miesiącach blogowania, mam już pewną koncepcję, jakie treści chciałabym na nim publikować. Tak jak pisałam w tym poście, uwielbiam bawić się słowem i wyrażać w nim emocje, które krzyczą we mnie. Czuję jednak lekki niedosyt, skupiając się tylko na szortach w formie dziennika. Fajnie jest mieć swoje miejsce w sieci, stylizować je na prywatny zakątek i zapraszać gości, by podglądali twoje życie, inspirowali się bądź udzielali porad. Mój blog to ja. Dlatego też postanowiłam, że stanie się on również platformą pomocną mi w samorozwoju, uporządkowaniu przestrzeni wokół mnie i narzędziem organizacji czasu. Nie jestem typową blogerką lajfstajlową - moja twórczość chyba na zawsze pozostanie nieskategoryzowana. W najbliższym czasie planuję także zmianę wizualną szaty graficznej - w końcu w ładnie urządzonym mieszkaniu przyjemniej spędzać czas i nie wstyd gościć znajomych. :)


Wraz z nadejściem kwietnia postanowiłam skupić się na porządkach w moim życiu. Wybrałam kilka sfer, nad którymi chciałabym popracować i stopniowo wprowadzę w nich zmiany, które wpłyną na jakość mojej codzienności. Zaniedbałam trochę siebie, mieszkanie i relacje z najbliższymi na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy i lat, a wiosna to dobry moment, by poustawiać wszystko na właściwe tory. W końcu o tej porze roku wszystko budzi się do życia - obudźmy się i my! Nowy początek, świeży start. Na stoliku do kawy wdzięczą się żółte tulipany w rustykalnym dzbanku, o poranku witają mnie promienie słońca. I uśmiech! :)


1. Badania lekarskie

W ubiegłym miesiącu odwiedziłam lekarza rodzinnego i ze skierowaniem pobiegłam na podstawowe badania. Podobny przegląd zdrowotny staram się przeprowadzać raz w roku - w wieku do 35 lat zalecane są regularne kontrole przynajmniej raz na dwa lata. Na szczęście wyniki morfologii wyszły w normie, a lekarze specjaliści tylko rozwiali moje obawy. Wykonałam także analizę pierwiastkową włosa - to dość kosztowne badanie, które pozwala na wyznaczenie pierwiastków toksycznych w organizmie. Niestety, moje tendencje zdrowotne zmierzają ku osteoporozie, dlatego też wskazana jest zmiana trybu życia na bardziej aktywny i zdrowszy. :)

2. Zdrowe odżywianie

To oczywiście wyświechtany frazes, ale w tym przypadku pasuje idealnie. Zaraz po świętach wprowadzam do swojego jadłospisu zalecenia lekarskie i rozpoczynam miesięczną dietę. Niestety, żeby uporać się z wysokim poziomem cukru, muszę nie tylko zrezygnować ze słodyczy, ale też z owoców i miodu. Na talerzach królować będą warzywa w każdej postaci - od soków, po zupy i duszone specjały. Największe wyzwanie przede mną to zero kawy, od której niefortunnie jestem uzależniona. ;) W zamian otrzymam więcej snu, a więc podwójna korzyść! Aby wspomóc oczyszczanie organizmu, zamierzam pić napar z pokrzywy, bowiem wykazuje on działanie silnie antyoksydacyjne oraz zielone herbaty. Otrzymałam też plan suplementacji witaminami, a ponadto w codziennej pielęgnacji korzystać będę tylko z kosmetyków naturalnych.

3. Fitness - pierwsze kroki

Wstyd się przyznać, ale po mojej nastoletniej kondycji nie ma już śladu. Ciąża i brak aktywności fizycznej skutecznie rozleniwia i na treningi z dawnym obciążeniem nie mam już szans. Muszę przekonać się do metody małych kroczków. Próbowałam kilku ćwiczeń z Cassey Ho i... przepadłam! Wydrukowałam sobie plan dla początkujących ze strony Blogilates, udekorowałam kilkoma motywacyjnymi zdjęciami pięknych pań w skąpym bikini i nie mogę się już doczekać, kiedy zacznę ćwiczyć! Zwłaszcza, że zaczęłam od zakupów i zaopatrzyłam się w wygodny sportowy stanik, różową matę i urocze hantelki. ;) Dodatkowo, codziennie rano uczę się jogi - to tylko kwadrans dla mnie, w którym mogę się wyciszyć, zrelaksować i powitać dzień z pozytywną energią.

4. Wiosenne porządki w mieszkaniu

W końcu udało mi się wcielić minimalistyczne trendy w praktyce. Pozbyłam się sentymentów, a co za tym idzie, wielu niepotrzebnych przedmiotów z domu. Nie mam skrupułów, by wyrzucić pęknięty kubek z ładnym nadrukiem, sprzedać książki, których nigdy już nie przeczytam, ani spakować do worka połowy szafy. Prawdę mówiąc, wyrzucanie sprawia mi frajdę! :) Czuję się lżejsza i spokojna wewnątrz, kiedy rozprawiam się z nieużywanymi gratami. Wykorzystałam też planer wiosennych porządków od Dobrze Zorganizowanej i powoli przywracam mieszkanie do stanu używalności. Zostało mi już kilka największych żab do zjedzenia, które odłożyłam na pierwszy tydzień kwietnia (do świąt zdążę!) i moja przestrzeń będzie lśniła czystością.

5. Wyzwania fotograficzne

Zawsze podziwiłam znajomych, którzy odnaleźli pasję w fotografii i z zazdrością zachwycałam się ich zdjęciami. Ujmowało mnie, jak wykorzystują światło, bawią się kolorami i potrafią wydobyć artyzm ze zwykłej solniczki na stole. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się zgłębić techniczne tajniki posługiwania się aparatem, a jednym ze źródeł wiedzy, do których sięgnę, będzie z pewnością blog Jest Rudo - kopalnia ciekawostek i porad zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów. Natalia organizuje wiosenne wyzwanie fotograficzne, które może być dobrym początkiem mojej spontanicznej przygody z fotografią. Spróbuję wycisnąć jak najwięcej się da z mojego ajfona (w końcu nie tylko sprzęt decyduje o dobrym ujęciu!) i skuszę się też na wyzwanie 100 happy days, o którym z pewnością już słyszeliście.

Co poza tym?

Spełniło się moje życiowe marzenie - do Polski dotarł H&M online! Serio, ta sieciówka to moje wybawienie - nie muszę latać jak kot z pęcherzem po trzech piętrach galerii handlowej, skoro wystarczy, że wejdę do jednego sklepu i znajdę w nim wszystko, czego potrzebuję za stosunkowo niewielką kwotę. A teraz nawet nie muszę wychodzić z domu! Szykują się małe zakupy z tej okazji, ale tylko małe, bo jestem na shoppingowym odwyku. ;) Odpuścić muszę też trochę z romansidłami, które masowo wypożyczam z biblioteki, a zamiast tego popracować nad rozwojem syna. W nagrodę mam nadzieję otrzymać pierwszą w całości przespaną noc od... 1,5 roku? Zaczynamy także wspólnie czytać kolejną książkę po angielsku - takie literackie wash&go; może dorzucę też jakiś kodeks, na dobranoc, żeby szybciej usnął. 


Uff, brzmi ambitnie. Satysfakcja z realizacji wyznaczonych zadań skutecznie motywuje mnie do działania. I wiosna! Czas na spacer. I ostatnią kawę.